24polska.pl luckystrikes.pl www.abclinux.pl www.numizmatyka.com.pl ANFA.PL linki
Login: Hasło: Odzyskaj hasło Zarejestruj się
wiadomości
kuchnia
ogłoszenia
podróże
teksty
Jak żyć po zdradzie

Odruchowa odpowiedź jest, że nie da się dalej razem żyć, trzeba się rozstać. Ale czy faktycznie wszystko legło w gruzach?

Pokrzywdzone są zawsze dwie strony-zdradzona żona i kochanka, przypięta jako trzecia do związku. Żony czują się oszukane, ich świat legł w gruzach, a kochanki usprawiedliwiają się tym, że zakochania się nie planuje. Łatwo stanąć po którejś ze stron. Cierpią obie, ale tylko miłość może ak działać, bo trudno uwierzyć by któraś kobieta dobrowolnie zgodziła się na tkwienie w takim dyskomforcie.
Tym razem jednak zajmę się żonami i ich życiem po takiej traumie. Czy w ogóle da się coś zrobić by mniej bolało? Co powoduje ten ból, złość?
Przede wszystkim kobieta ma ogromne poczucie niesprawiedliwości, za swoją lojalność oberwała zdradą, została oszukana przez najbliższą osobę, a to rodzi złość. Zaczynają dręczyć myśli, że jest beznadziejna jako żona i kobieta, skoro mąż wybrał inną kobietę, zostało zranione nasze ja, a to sprawia ogromny ból.
Kolejnym efektem jest lęk przed tym co będzie, jak będzie, czy on odejdzie, czy może ja chcę żeby odszedł, mnóstwo pytań, mnóstwo decyzji do podjęcia, a wszystko na głowie kobiety.
Na samym początku, gdy dowiadujemy się o zdradzie działają emocję i chcemy się rozstać, chcemy dać upust naszym roszalałym emocjom, poczuciu krzywdy i złości. To przyćmiewa nam możliwość poszukania lepszego tzn., bardziej konstruktywnego rozwiązania. A oni nie zawsze chcą się rozstać.
Jeżeli tylko oby dwum stronom zależy na zarzegnaniu konflitu i chcą naprawić związek  przejdą każdy, nawet najgłębszy kryzys. Niektóre pary zaczynają wtedy rozmawiać o tym co było nie tak, mówią o swoich potrzebach, czasem jest to równie bolesne, bo trzeba sięgnąć do najgłębszych zakamarków związków, przyznać się do błędów, ale tylko szczera rozmowa i wiara, że się uda dają szansę na odbudowę związku, który może być lepszy i szczęśliwszy. Każdy, po równo jest odpowiedzialny za związek, również wtedy gdy coś się dzieje źle, w przypadku zdrady, a zmienić można tylko siebie, co może spowodować, że i ta druga osoba się zmieni, ale na to nie ma gwarancji.
Takie postawienie sprawy pewnie nie każdej się spodoba, ale zależy o co nam chodzi. Czy chcemy odbudować związek, czy szukamy zemsty. Niestety te dwie rzeczy się wykluczają. Ważne jest by trochę ochłonąć (najpierw zawsze jest płacz, złość, ale dobrze jest wylać łzy), nabrać trochę dystansu do sprawy, przemyśleć wszystko na spokojnie, czy chcemy i czy będziemy potrafiły żyć w tym związku, by nie żałować.
Po decyzji o rozstaniu, czy jej czy jego, należy przewartościować swoje życie, poukładać je na nowo. Idzie za tym zmiana myślenia, zachowania, przyzwyczajeń. W pojedynkę jest trudniej, przecież kobiety przyzwyczajone są by ciągle się o kogoś troszczyć, kimś się zajmować, komuś dogadzać. Łapiesz się na tym, że zastanawiasz się co on zjadłby dzisiaj na obiad-to normalne, całe życie toczyło się wokół niego. Ale nieważne czy całe życie poświęciłaś na dogadzanie mu, czy jesteś kobietą niezależną, wyemancypowaną to pustka po nim pozostaje ogromna.
Zdradzone żony muszą jeszcze liczyć się z tym, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie wytykał im błędy i będzie obwiniał je za to, że zostały zdradzone. Przyjdzie im zmierzyć się również z komentarzami, spojrzeniami ludzi. Pozostaje jeszcze jedna kwestia-znajomi. Większość z nich uważa, że musi postawić się po którejś ze stron, muszą dokonać wyboru, nic bardziej mylnego- i tu do znajomych- podtrzymujcie kontakty pomimo rozwodu.
Najtrudniejsza kwestia to dzieci. Jak je przeprowadzić przez ból rozstania rodziców? Często staramy się odseparować dzieci, często odsuwamy je od naszego smutku, nie pokazujemy łez, a one też cierpią, może właśnie wspólny płacz przyniesie ulgę.
Często jest tak, że kobiety pomimo, iż chcą się cieszyć nadal się smucą. Ale płacz jest dobry, a nawet wskazany, pozwala na wyrzucenie złych emocji, a lepsze to niż duszenie ich w sobie i zgrywanie twardziela. To normalne-każda rana najpierw boli, a później się goi. Rozłóż swoje uczucia na czynniki pierwsze, przeanalizuj i wyciągnij wnioski, niech to będzie dla ciebie lekcja przetrwania, i pamiętaj-co cię nie zabije to cię wzmocni.
Nie odcinaj się od ludzi, szukaj sobie zajęcia, zajmij czymś czas. Często to właśnie kontakty z ludźmi uczą nas dystansu do siebie, dają dużo radości, stwarzają perspektywy poznania np., kogoś nowego. I warto stanąć przed lustrem spojrzeć na siebie i w głąb siebie, zastanowic się, czy chcemy kolejnego związku, czy nadal czujemy się atrakcyjne. Jeżeli widzisz siebie do końca życia samotną i żyjącą w celibacie, może to działać jak samospełniająca się przepowiednia. Nie rób tego sobie! Idź do fryzjera, kup wystrzałowe ciuchy, pojedź na wakacje, zacznij robić coś nowego. Przygnębienie minie i może właśnie teraz będziesz miałą wszystko by być szczęśliwą... 







Copyright © 2006-2011 ANFA.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. | O nas - Reklama